Wywiad z Rafałem Skarżyckim

Wywiad z Rafałem Skarżyckim - scenarzystą komiksu "W pustyni i w puszczy"

Jak wygląda scenariusz przygotowany dla rysownika?
R.S.:Scenariusz komiksowy jest generalnie bardzo zbliżony do scenariusza filmowego czy też teatralnego. Różni się tylko podziałem historyjki na kadry. Trzeba uwzględnić to, że dana historyjka musi się mieścić w określonej liczbie stron. W scenariuszu musi znajdować się opis tego, co w każdym kadrze się dzieje, dialogi, wyrazy dźwiękonaśladowcze, które pojawiają się nie w dymkach tylko w tle oraz didaskalia, które są wtrętami narratora.

Jakie były trudności z adaptacja powieści "W pustyni i w puszczy"?
R.S.: Przede wszystkim założona objętość komiksu była zbyt mała, żeby można było opowiedzieć wszystko, co działo się w książce. I dlatego trzeba było wybrać pewne wątki kosztem innych. Poza tym musiałem dokonać przekładu z języka powieści na język komiksu. Opisy, które w powieści zajmowały niedużo miejsca, po przełożeniu na język komiksu raptem się rozrastały. Trzeba było zadbać o zachowanie proporcji dialogów i rysunków. Problemem było tez to, że akcja "W pustyni i w puszczy" bardzo szybko przenosi się z miejsca na miejsce i trudno jest to pokazać w komiksie w sposób atrakcyjny. Musiałem decydować, które informacje są absolutnie nie do usunięcia i właśnie je starałem się przedstawić za pomocą obrazu, czasami uciekając się do didaskaliów, które informują między innymi o tym, że minęło tyle i tyle dni. Żałuję, że wypadła na przykład scena, w której Beduini zabijają węża, przyjmując to za zły omen i powód rozpętania burzy piaskowej. Ta scena jest bardzo klimatyczna, ale musiała zostać usunięta.

Czy dialogi zostały zaczerpnięte bezpośrednio z książki, czy trzeba je było wymyślać?
R.S.: Tutaj zastosowałem technikę mieszaną. Tam gdzie się dało, zostałem przy Sienkiewiczu. Ale z racji tego, że dialogi w komiksie nie mogą być obszerne, żeby nie przytłoczyły rysunków, należało dokonywać cięć. Kiedy się wytnie określona liczbę zdań, trzeba zmieniać często szyk tego, co zostało, i wygładzić język. Zdarzały się takie sytuacje, które w książce zaznaczone były tylko opisem, a w komiksie aż prosiły się o dialog. W takich miejscach musiałem wymyślić dialogi, starając się, żeby język jak najbardziej zbliżony był do tego, który jest w książce.


Wywiad spisała Redakcja ŚK ("Świat Komiksu" 22, kwiecień 2001)

drukuj