Rozmowa z Wiesławem Dojlidko

Rozmowa z Wiesławem Dojlidko - rysownikiem albumu "W pustyni i w puszczy"

Na ile podczas rysowania komiksu kierował się Pan sugestiami zawartymi w scenariuszu, a co wymyślił Pan sam?
W.D.: Prawdę mówiąc, miałem swoją wizje, jak należy narysować ten komiks. Nie trzymałem się dokładnie scenariusza. Kierowałem się przede wszystkim tym, żeby album był jak najwierniejszy książce, jak najlepiej oddawał jej atmosferę. Ja również w dużej mierze decydowałem o podziale planszy na kadry w tym komisie. Nawet liczba stron jest inna niż w scenariuszu.

A co Pan pozmieniał?
W.D.: Scenariusz był bardzo uproszczony, więc niektóre elementy zmieniłem. Weźmy na przykład scenę, w której Staś jedzie do Lindego. Scenarzysta chciał, żeby była to jedna, bardzo długa scena rozgrywająca się w nocy. A ja uznałem, że lepiej będzie uniknąć takich dłużyzn. Stwierdziłem, że będzie atrakcyjniej przedstawić wędrówkę Stasia do baobabu, nastanie dnia i potem ponowną wizytę u Lindego.

Jak wyglądało samo rysowanie?
W.D.: Przed powstaniem ostatecznej planszy najpierw robię szkice. Nie używam typowo komiksowej techniki rysunku. Rysowałem ten komiks tak, jak się robi ilustracje. Zazwyczaj maluję farbami plakatowymi. Jeżeli chcę wprowadzić jakąś poprawkę, zwykle zamalowuję kadr, z którego nie jestem zadowolony. Czasem zmywam farbę, ale z papieru udaje się to tylko do pewnego stopnia.

Jak się przygotowywał Pan do rysowania tego komiksu?
W.D.: Właściwie byłem przygotowany już dwa lata temu, kiedy to rysowałem ilustracje do książki "W pustyni i w puszczy". Przeczytałem parę książek o Afryce, o tym jak Sienkiewicz pisał i o jego podróżach. Poza tym przeglądałem albumy o Afryce i o architekturze Egiptu. Trochę materiału ściągnąłem z Internetu, w którym znalazłem przede wszystkim stroje.

Ile czasu rysuje się tak długi komiks?
W.D.: Ponad pół roku. Na jedną planszę potrzeba co najmniej dwa dni.

Dziękujemy za rozmowę.


Wywiad spisała Redakcja ŚK ("Świat Komiksu" 22, kwiecień 2001)
 

drukuj