Piotr Kowalski o "Gail"

Autor o własnej serii "Gail"

Na początku miałem olbrzymią tremę. Bałem się, czy podołam takiemu zadaniu, czy dam radę. Nigdy bowiem nie pracowałem dla tak dużego wydawcy jak Egmont, a podpisanie kontraktu na serię albumów to przedsięwzięcie wymagające odpowiedzialności i rzetelności. Udało mi się jednak oddać rysunki w terminie i rozpocząć prace nad kolejna częścią cyklu. Wiele zawdzięczam Tomaszowi Kołodziejczakowi, który udzielił mi wielu uwag dotyczących fabuły.

Praca nad pierwszym albumem serii nie trwała długo, w ciągu niecałych pięciu miesięcy wykonałem okładkę i wszystkie strony, po czym przystąpiłem do rysowania kolejnej części. Wiem, że są artyści, którzy rozpisują akcję komiksu na poszczególne kadry. Dzieje się tak w szczególności, gdy kto inny jest scenarzystą, a kto inny rysownikiem. Mnie wystarczy ogólny zarys sytuacji, opis akcji, a układ kadrów, tekst i wszystko inne kształtuje się w trakcie pracy. Bycie jednocześnie scenarzystą i rysownikiem ma swoje dobre strony. Wiem, na co mnie stać i staram się dostosować scenariusz do swoich możliwości.

Gail to ciekawa postać. Jest człowiekiem otoczonym przez przedstawicieli innych ras człekopodobnych, jest wojownikiem, wyszkolonym żołnierzem, kochającym swego króla i wierzącym w pewne ideały, a jednak nie całkiem potrafi się odnaleźć, jest niepewny, trochę zagubiony. Jest także ponury, prawie nigdy się nie uśmiecha, można odnieść wrażenie, że jego nieustanne skupienie i powaga nadają mu wręcz "nieludzki" wyraz i czytelnik jednak wie, że Gail potrafi być czuły i wrażliwy, tak jak podczas tajemnych spotkań z Daneą. On po prostu stara się wyglądać na trochę groźniejszego niż jest w rzeczywistości, ale dlatego, że znalazł się w wyjątkowo nieprzyjaznym środowisku.

Najbardziej zależy mi na ocenie czytelników. To ważne dla każdego twórcy, by bohater "przyjął się", by "ożył" w opiniach publiczności. Zresztą, na tym polega urok komiksowych postaci. Stają się wiarygodne i żywe wtedy kiedy są czytane, gdy ukażą się na papierze i gdy wywołują konkretne uczucia, jakiś dreszczyk emocji, chęć poznania ich kolejnych przygód. Mam gorącą nadzieję, że właśnie tak zostanie odebrany Gail.


Wypowiedzi Piotra Kowalskiego spisała Redakcja ŚK ("Świat Komiksu 25, listopad 2001)

drukuj