"Drugi detektyw z Italii: Dylan Dog"

PIERWSZY DETEKTYW Z ITALII: DYLAN DOG

 

Kiedy naciśniesz dzwonek londyńskiego domu przy Craven Road 7, rozlega się dziki wrzask. Drzwi otwiera lokaj, który wygląda jak jeden z braci Marx, Groucho. "Czy pan krzyczał?" - pyta z typowym dla siebie poczuciem humoru.

Takie powitanie czeka klientów Dylana Doga, prywatnego detektywa, bohatera najpopularniejszej włoskiej serii komiksowej, której twórcą jest scenarzysta Tiziano Sclavi. Pierwszy stustronicowy, czarno-biały zeszyt został wydany w październiku 1986 roku. Od tej pory ukazuje się co miesiąc i dziś ich liczba powoli zbliża się do dwustu, nie licząc albumów specjalnych. Oprócz kolejnych numerów do włoskich kiosków trafiają aż trzy reedycje archiwalne (ostatnia - w twardej oprawie), a łączny comiesięczny nakład wszystkich wydań wynosi kilkaset tysięcy egzemplarzy!

 

Dylan nie jest zwykłym detektywem, jako że zajmuje się sprawami, które przynajmniej ocierają się o zjawiska niewyjaśnione przez naukę. Bywa nazywany "łowcą potworów", jego domenę stanowią bowiem duchy, wampiry i wilkołaki - choć także UFO czy tajemnicze epidemie. Często się zresztą zdarza, że dochodzenie prowadzi go do prozaicznych wyjaśnień "paranormalnych" zjawisk. Ale zwykle Dylan spotyka na swojej drodze upiory, zombie, a nawet samą śmierć (taką z kosą). Za swoje usługi żąda pięćdziesięciu funtów dziennie - plus wydatki.

 

Na pytania, dlaczego tak dziwnie nazwał bohatera, Sclavi przyznaje: "Dylan Dog to było prowizoryczne nazwisko, o którym się mówi: na razie tak go nazwę, a później to zmienię. Różnica między Dylanem a moimi wcześniejszymi postaciami polega na tym, że tym razem pozostałem przy prowizorce."

 

O przeszłości Dylana wiadomo niewiele. Wyszedł z alkoholizmu - dlatego teraz nie pije ani kropli. Do jego pasji należy gra na klarnecie, ale przede wszystkim - romansowanie z pięknymi kobietami. Pracował w policji i nie jest jasne, dlaczego z niej odszedł. Wciąż ma kontakty w Scotland Yardzie, przede wszystkim inspektora Blocha, który często wyciąga go z tarapatów. Właśnie Bloch, obok wspomnianego już Groucha i oczywiście samego Dylana pojawia się w tych komiksach najczęściej. Ale jest też paru innych "stałych" bohaterów: największa miłość detektywa - Morgana, jego najzagorzalszy przeciwnik - demoniczny Xabras czy też ekscentryczny doktor H. G. Wells.

 

Zbieżność nazwisk tego ostatniego i klasyka literatury fantastycznej jest nieprzypadkowa. Podobnych smaczków jest więcej. Craven Road zawdzięcza nazwę reżyserowi horrorów, Wesowi Cravenowi, o podobieństwie asystenta Doga do Groucha Marxa już wspominałem (pierwotnie miał przypominać innego komika, Marty`ego Feldmana); główny bohater zdradza z kolei uderzające podobieństwo do aktora Ruperta Everetta. Scenarzysta Tiziano Sclavi przyznaje, że wysłał rysownika do kina i kazał mu popatrzeć na Everetta przed przystąpieniem do pracy nad pierwszym komiksem. Żeby było śmieszniej, tenże aktor zagrał później Dylana Doga we włoskim filmie.

 

Dylan wyszedł poza komiksowe ramy i stał się we Włoszech obiektem prawdziwego kultu. Oprócz filmu powstała o nim gra komputerowa, a nawet musical. Liczba koszulek, zegarków i najprzeróżniejszych poświęconych mu gadżetów idzie w tysiące. Piosenki o Dylanie śpiewają gwiazdy włoskiej estrady, a artykuły na temat komiksu ukazują się regularnie w tak poważnych gazetach jak "Corriere della Sera" czy "Repubblica". O fenomenie Dylana rozprawiają najwięksi intelektualiści, a do fascynacji komiksem przyznaje się sam Umberto Eco.

 

O pracy nad scenariuszem Sclavi mówi: "Autorzy kryminałów zaczynają od końca: wiedzą, kto zabił, i wokół tego konstruują wszystko, co się zdarzyło wcześniej. Mnie nigdy się to nie udało! Zaczynam od tajemnicy i rozwiązuję ją wraz z czytelnikiem. Nie wiem, jak to się skończy. Mogę dojść do siedemdziesięciu stron scenariusza i wciąż nie mam pojęcia, kto zabił".
Przyznaje też, że pisanie komiksowych historii wzbudza w nim silne emocje. Płakał podczas pracy nad albumem "Johny Freak" Przez wielu fanów ten właśnie odcinek jest uważany za najlepszy w serii i to właśnie on zapoczątkował przygody detektywa mroku w Polsce.

 

Tiziano Sclavi wciąż pisze scenariusze, ale oczywiście sam nie byłby w stanie zaspokoić potrzeb rynku. Nad Dylanem pracuje więc cały zastęp scenarzystów i rysowników. Ci ostatni reprezentują różne style i szkoły, a spójność szaty graficznej zapewnia serii Angelo Stano, który w 1986 roku narysował pierwszy komiks o Dylanie i od tej pory pozostaje autorem wszystkich okładek. Jako ciekawostkę można dodać, że kilka okładek z polskiego wydania jest autorstwa Mike`a Mignoli. Pochodzą one z amerykańskiego wydania "Dylana Doga".

 

Twórca Dylana, Tiziano Sclavi, nigdy nie skończył studiów (twierdzi, że przez 30 lat pracy w branży wydawniczej o dyplom pytała go tylko matka). Zanim znalazł zatrudnienie w wydawnictwie Sergia Bonellego, pracował w kilku gazetach. Oprócz komiksowych scenariuszy pisze prozę - jest autorem paru powieści. Przyznaje, że postać Dylana Doga nosi cechy autobiograficzne, na przykład przebyty alkoholizm.

 

Jacek Drewnowski ("Świat Komiksu" 24, wrzesień 2001; o drugim z włoskich detektywów czytaj na stronie Nathana Nevera)
 

drukuj